Dwa lata miłości

Razem z moim ukochanym Tomkiem świętowaliśmy drugą rocznicę naszego związku. Z tej okazji mój luby podarował mi prześliczny pierścionek. Muszę się Wam pochwalić! Jest naprawdę cudowny :) Nie mam jego zdjęć na mojej dłoni, więc pobrałam je ze strony apart.pl.Wykonany z najwyższej próby srebra.

Jak Wam się podoba? Bo ja jestem nim zachwycona! :)

Materiałowa torba – bardzo eko recykling

Babcia przyniosła mi ostatnio lnianą zasłonę i kazała ją pociąć, bo nigdzie jej już nie pasowała. Ale materiał nawet mi się spodobał i postanowiłam, że muszę coś z niego uszyć. Jako że ubrania z lnu są dosyć toporne w konserwacji wymyśliłam sobie, żeby zrobić z niej torbę. Taką zwykłą, prostą, na zakupy czy ot tak na ciepłe dni. Do jej plusów zaliczam to, że wielokrotnie mogę ją zabrać na zakupy, w związku z czym mogę być eko, co ostatnio jest bardzo modne ;) Poza tym nic nie cieszy tak, jak własny wyrób!

Poniżej zamieszczę opis jej wykonania, może komuś się kiedyś przyda i będzie inspirować.

Zaczęłam od złożenia materiału na pół. Zaznaczyłam na nim kształt przodu i tyłu torby i wycięłam. Zasłona ta składała się z dwóch części, jakby wierzchniej i podszewki, dlatego po wycięciu, a przed szyciem spinałam kawałki szpilkami, żeby się to nie rozeszło. Wycięłam też spód i boki w formie jednego paska.

Następnie pospinałam szpilkami krawędzie przodu torby z paskiem robiącym za boki i pozszywałam.

Po zszyciu już wszystkich trzech części wyglądało to tak:

Kiedy torba nabrała już jakiegoś kształtu podwinęłam na dwa razy górne krawędzie oraz przeszyłam wszystkie nieobrobione krawędzie w środku ściegiem overlockowym.

Potem wycięłam ramienia, które najpierw zszyłam prostym ściegiem poszewkową warstwą na zewnątrz, dlatego potem musiałam ramię to odwrócić na właściwą stronę, ułożyć tak, by szycie szło przez środek rozłożonego ramienia i zaprasować, by przyszyć do torby.

Ostatnim krokiem było przyszycie ramion do torby i zachwycanie się swym dziełem :)

Teraz pozostała już tylko, albo i aż, kwestia ozdobienia jej. Niestety nie mam teraz ani materiałów, które mogłabym do tego wykorzystać, ani przede wszystkim pomysłu, wizji.

Może Wy macie jakieś propozycje i coś mi podpowiecie?

Kreacja studniówkowa

Mnóstwo, ale to mnóstwo czasu spędziłam przed komputerem i z telefonem w ręku poszukując w internecie sukienki, którą mogłabym uszyć i założyć na zbliżającą się studniówkę (5 stycznia). Znalazłam naprawdę sporo sukienek, które mi się podobały. Nawet na jedną byłam dość długo nastawiona. Ale los płata figle i oczywiście zrobił mi setny mętlik w głowie, ponieważ przeglądając wczoraj jedno z babskich for natrafiłam na zdjęcia sukienki najcudowniejszej z tych wszystkich, które dotąd widziałam.

Zamarzyło mi się uszyć ją w takim samym kolorze, jak ta pomarańczowa powyżej. Czyż nie jest piękna? Bardzo prosta i klasyczna, a przez to niezwykle szykowna i elegancka. Dla mnie rewelacja. W przyszłym tygodniu postaram się zacząć ją szyć. Tylko teraz znowu sen z powiek będą mi spędzać dodatki…

Zdjęcia pochodzą ze strony:
http://www.msdressy.com/a-line-floor-length-sweetheart-chiffon-bridesmaid-dress-with-pleated-p-1936.html

Uszyłam spodnie dresowe!

Pierwsze, co uszyłam na mojej nowej lidii to spodnie dresowe dla mojego lubego. Kupiłam na nie bardzo ciepły i przyjemny w dotyku materiał, gładki na zewnątrz, od środka jakby meszek (39,90zł za 1mb x1,5m szerokości). Nie powiem, trochę się z tym bawiłam, pewnie z wprawą będzie szło coraz lepiej.

Zaczęłam od wykroju nogawek i kieszeni, które potem ze sobą pozszywałam (kieszenie przyszyłam lewymi stronami do lewych stron nogawek, potem wywinęłam je do środka i zszyłam krańce.

Następnie uszyłam tunelik na szeroką gumkę, który przyszyłam w pasie, wciągnęłam ją i dla pewności przeszyłam gęstym zygzakiem na bokach bioder, żeby się nie przesuwało i ładnie układało wszystko. Niestety zabrakło mi dosłownie kilku cm na ten tunel, więc wybrnęłam z sytuacji robiąc z przodu po jednej małej kontrafałdzie i nawet to wyszło :) Na koniec obrzuciłam nogawki ściegiem overlocowym i podwinęłam nogawki. Kiedy przymierzałam je na siebie musiałam je podciągnąć pod sam biust, żeby ich za bardzo nie przydeptywać. Na szczęście mój luby ma dłuugie nogi :)

Co by nie powiedzieć i zbyt skromnej nie udawać, spodnie są mega wygodne, ciepluteńkie i jestem z nich naprawdę zadowolona :)

Tiulowe spódniczki i sukienki

Naszło mnie na uszycie spódniczki przed kolano z czarnego tiulu na sylwestrowy wyjazd do Wrocławia. Nie mam jeszcze dokładnej wizji, dlatego postanowiłam zainspirować się zdjęciami w internecie no i… Zauroczyłam się! Mnóstwo, ale to mnóstwo świetnych stylizacji i pomysłów na samą spódniczkę: mini, midi, maxi. Szczególnie podobają mi się wersję z lamówką i pofalowanym dołem. Poza tym osobiście preferuję te krótsze, tiulowe sukienki do połowy łydki jakoś do mnie nie przemawiają.

Nie mogę się po prostu napatrzeć. Przy okazji w głowie powstało mnóstwo nowych pomysłów, które na pewno zrealizuję w niedalekiej przyszłości. Poniżej zamieszczam perełki, jakie znalazłam. Tak dużo pomysłów, a tak mało czasu!

 

Maszyna do szycia – Łucznik Lidia 2016

Po długich i męczących poszukiwaniach maszyny do szycia padło na Łucznika Lidię 2016. Kwestiami dominującymi były: cena i ilość bajerów w stosunku do niej. W internecie znalazłam zadziwiająco dużo pozytywnych opinii, jak na współczesny, „chiński” wyrób tej marki. Do tego te motylki… ;-)

Nie spodziewałam się wprawdzie po niej cudów, jednakże zdecydowanie jest cudowna (nawet ze swoimi wadami, które też ma). Postaram się moim subiektywnym i niezbyt profesjonalnym okiem przedstawić jej mocne i słabe strony.

Oto sama maszyna:

W komplecie:

4 szpulki

 

6 stopek i szyna prowadząca

 

zestaw igieł

 

 2 wkrętaki, szczoteczka, narzędzie krojnicze i smarowniczka

Pierwsze próby szycia

Lubię ją za (przede wszystkim wygląd):

  • sporą różnorodność ściegów
  • wolne ramię
  • możliwość regulacji szerokości ściegów, co daje możliwość wykonania wielu tych samych, a jednocześnie innych szwów
  • metalowe podzespoły i plastikową obudowę (dzięki której maszyna waży mniej)
  • płynne szycie
  • uchwyt do przenoszenia
  • bardzo przejrzystą instrukcję obsługi
  • ścieg overlockowy
  • schowek w odpinanej części maszyny
  • ciachacz do nitki z lewej strony maszyny, dzięki czemu nie muszę za każdym razem sięgać po nożyczki

Mam mieszane uczucia, ponieważ:

  • przy większych obrotach wydaje zapach przypominający spaleniznę (mam nadzieję, że naoliwienie części postawi temu kres)
  • przy nawlekaniu szpulki muszę ją lekko dociskać palcem (albo użyć starego łucznika), inaczej przestaje nawijać

Mam jednak nadzieję, że nie będę musiała korzystać z gwarancji. Szyje mi się na niej bardzo dobrze i nie chciałabym się z nią rozstawać. Już niedługo, po wielu próbach na skrawkach materiałów wynalezionych na strychu postaram się uszyć coś, co będzie nadawało się do noszenia. Trzymajcie kciuki! ;-)