Archiwa tagu: włosomaniaczka

Dove – intensywna regeneracja włosów suchych i zniszczonych

W związku z moim dbaniem o włosy używam dwóch produktów marki Dove – szamponu i maski.

Szampon miał dość gęstą konsystencję, więc gdy już go trochę zużyłam rozrzedziłam wodą. Nieźle się pieni, jest dość delikatny i jestem z niego zadowolona. :)
Maska jest rewelacyjna – za pierwszym razem nałożyłam ją tylko na część włosów; od połowy w dół. Kiedy już wyschły zdecydowanie było czuć różnicę pod ręką, maska zdała egzamin tam, gdzie była nałożona. Teraz nakładam na całą długość. Bardzo dobrze się rozprowadza. Zdecydowanie jestem z niej zadowolona. :)

Mam nadzieję, że na dłuższą metę kosmetyki działają tak dobrze, jakie pierwsze wrażenie sprawiają. Brakuje mi tylko ładnego zapachu włosów po kąpieli, gdyż po tych właściwie nie pachną niczym. Kiedy się skończą kupię zestaw Pantene. Kiedyś miałam i też zachwalałam.

Jestem dumna, bo oduczyłam się częstego stosowania prostownicy do włosów :mrgreen:

Rozjaśniłam włosy!

Pomyślałam sobie ostatnio, że muszę w końcu coś zrobić z moimi włosami. Po długich namysłach postanowiłam je rozjaśnić (rozważałam zmianę na brąz), a następnie zacząć o nie lepiej dbać i stać się wlosomaniaczką :D

Na początek wybrałam się do Rossmana w celu zakupu odpowiedniego rozjaśniacza. Wybrałam produkt firmy Delia Cosmetics z serii Cameleon. Koszt jednego opakowania to 4,99zł. Ja kupiłam dwa, ze względu na długość moich włosów. Nakładałam sobie sama w domu (zajęło mi to 13 min). Pudełeczko zawierało dwie saszetki i jedną tubkę. Niestety nie zawierało rekawiczek, ale obeszłam się bez nich.

Z rozjasniaczami wcześniej do czynienia miałam dwa razy w życiu i pamiętałam, że po nałożeniu robił z moimi włosami taki dramat, że do zmycia nie mogłam włosów w ogóle ruszyć, jakby był na nich zaschnięty klej. Tu spotkało mnie miłe rozczarowanie, bo miał on przez całe farbowanie miłą konsystencję kremu, dzięki czemu mogłam dwa razy zrobić masaż głowy, co by wszystko na pewno dobrze się rozprowadziło.
Efekt piorunujący nie był, ale dość zadowalający. Włosy nie rozjasniły się tak znacznie, za to pozbyłam się miedzianej poświaty, co cieszyło najbardziej. Niestety nie zrobiłam zdjęcia przed za dnia, a różnica w świetle lazienkowym jest ledwo widoczna.

Przed/po:

Po:

Podsumowując, niewielkim kosztem delikatnie rozjasnilam włosy preparatem o miłej konsystencji. Teraz powinnam zrobić kosmetyczne cięcie i nawilżać, chuchać, dmuchać. ;) Na pewno będę bawiła się w maseczki i odżywki domowej produkcji. Ciekawa jestem ich rzeczywistej skuteczności. Wszystko będę tu opisywała, więc serdecznie zapraszam! :)